CREDIT
larry stylinson
sdjgshdhasjdka sd hasdasdasdasfdfd

Rozdział Jedenasty- Protected Blood

niallssweety:

Tytuł: Protected Blood

Nagłówek: 

image

Opis:Ludzie mówią, że w ciemności nie można się zakochać.
Co jeżeli Harry potrafi to zrobić?
Co może się stać, gdy dzięki Louisowi odkryje swoje przeznaczenie?
Czy to że ich miłość będzie nieodpowiednia, zmieni ich uczucia?
Czy Harry będzie w stanie o nią walczyć?
I czy okrutna wiadomość wzmocni jego zapał?
Lub może… Sprawi, że Styles całkowicie się podda? Że nie będzie w stanie zaakceptować prawdziwego siebie?
Czy zdąży uratować swoją miłość?

✖✖✖✖✖✖✖✖✖✖✖✖

Od autorki: Hejka!

Wszystkiego najlepszego z okazji dnia dziecka, misie!

Przed wami kolejny rozdział i powiem wam, że wyszedł chyba naprawdę okej, więc może nie zrezygnujecie w połowie, hm?

Przypominam, że możecie komentować tutaj o co bardzo serdecznie proszę, lub na twitterze dodając hashtag #pbff !

To już chyba ostatni rozdział, więc przygotujcie się na epilog w przeciągu jakiegoś tygodnia bądź dwóch, ale równie dobrze moja chora wyobraźnia może wymyślić coś jeszcze więc no..

Okej, nie przedłużam już, miłego czytania.

ps. Po prawej stronie pojawiła się ankieta dotycząca kolejnego opowiadania, więc bardzo proszę o oddanie w niej głosu!
(Opisy wszystkich opowiadań znajdziecie tutaj)

✖✖✖✖✖✖✖✖✖✖✖✖

Róże. Tak, Louis był pewny, że je uwielbia. Nie miał jakiegoś specjalnego powodu. Po prostu od zawsze, gdy ktoś pytał go o ulubioną roślinę (co było bardzo dziwnym pytaniem, warto zaznaczyć) on odpowiadał, że róże, nawet nie mając pojęcia czemu. Mógł wybrać każdy jeden kwiat, lub nawet jakiegoś rodzaju krzew czy drzewo, które mogło być jego ulubionym, ponieważ dawało cień, lecz dla Louisa od  prawie pięciuset lat, odpowiedziom było jedno i to samo słowo.
Zawsze następnym pytaniem był kolor róż, który lubi najbardziej i Louis najprawdopodobniej powinien wybrać różowy lub czerwony jak wszyscy, albo coś bardziej szalonego jak żółć bądź nawet błękit, lecz za każdym razem intuicyjnie i nawet bez zastanowienia odpowiadał, że jego ulubionymi są białe*.
Zwykłe, najzwyklejsze, białe róże, kojarzące się z ogrodem babci, która wręcz uwielbiała ich zapach i wygląd i Louis dobrze pamiętał, jak zapytał ją o to dlaczego właśnie białe róże wypełniały jej mały i zadbany ogródek, rosnąc w równych rzędach, pewnego popołudnia gdy siedzieli na tarasie pod starym i nieco podziurawionym parasolem ogrodowym, który nadal, mimo swojego złego stanu, dawał im wystarczająco dużo cienia, by mogli w spokoju pić zimną lemoniadę, przyrządzoną według domowego przepisu.
-Babciu?- głos pulchniutkiego sześciolatka zwrócił uwagę starszej kobiety, która oderwała swój wzrok od bliżej nieokreślonego punktu i zawiesiła go na swoim wnuku, uśmiechając się do niego zachęcająco, by dodać mu trochę odwagi, której najwyraźniej potrzebował, by zadać nurtujące go pytanie.

Read More

/ reblog
permalink /
Jun 01st / 26 notes / via / src
/ reblog
permalink /
May 16th / 4 notes / via / src

Rozdział Dziesiąty- Protected Blood

niallssweety:

Tytuł: Protected Blood

Nagłówek: 

image

Opis:Ludzie mówią, że w ciemności nie można się zakochać.
Co jeżeli Harry potrafi to zrobić?
Co może się stać, gdy dzięki Louisowi odkryje swoje przeznaczenie?
Czy to że ich miłość będzie nieodpowiednia, zmieni ich uczucia?
Czy Harry będzie w stanie o nią walczyć?
I czy okrutna wiadomość wzmocni jego zapał?
Lub może… Sprawi, że Styles całkowicie się podda? Że nie będzie w stanie zaakceptować prawdziwego siebie?
Czy zdąży uratować swoją miłość?

✖✖✖✖✖✖✖✖✖✖✖✖

Od autorki: Błagam, zostawcie po sobie jakieś komentarze, bo po ostatnim rozdziale kompletnie straciłam motywację do pisania po tym jak tylko cztery osoby zechciały pozostawić po sobie kilka słów. Stąd ta prawie trzytygodniowa przerwa..

Możecie komentować nawet na twitterze z dodaniem hashtagu #pbff, jeśli nie lubicie komentować na tumblrze..

Mam nadzieje, że rozdział chociaż trochę wam się spodoba..

✖✖✖✖✖✖✖✖✖✖✖✖


Ucieczka przez uliczkę, wydawała się w tamtym momencie najbardziej odpowiednią opcją dla Louisa, gdy ciągle czuł obecność aniołów gdzieś za swoimi plecami. Wiedział, że nie chcieli jego. Od czasu gdy podpisali pakt setki lat temu, nie był ani ich wrogiem, ani sprzymierzeńcem.
Był… Neutralny.
Tutaj chodziło o Harry’ego, wiedział to, ba, był tego wręcz stuprocentowo pewny, ponieważ szykowało się coś, coś wielkiego i Styles był im potrzebny. Bez niego nie mieli szans na wygraną i Louis zastanawiał się jaki dodatkowy dar posiadał Harry, iż był czymś w rodzaju ich talizmanu podczas bitwy, która zbliżała się wielkimi krokami, lecz jeżeli zielonooki chłopak nie chciał w niej uczestniczyć, to Louis był w stanie zrobić wszystko, by go przed tym uchronić, nawet, jeżeli miałby stracić własne życie.
Tak, dla Harry’ego był w stanie poświęcić samego siebie.

Biegli przed siebie już od kilkunastu minut, a palący ból rozchodził się falą wzdłuż gardła Harry’ego, gdy głębokimi oddechami wciągał do swoich płuc ogromną masę lodowatego powietrza.
-Lou..-sapnął, zderzając mocno pięty z nierówną powierzchnią szarego bruku, starając się zatrzymać chłopaka mocnym szarpnięciem dłoni, która silnie splatała się z jego własną.
Louis westchnął zdezorientowany, zwracając się w stronę Harry’ego i lustrując pytającym spojrzeniem jego twarz, jednocześnie co kilka sekund zerkając gdzieś poza ramię chłopaka by upewnić się, że nadal są tam sami.
-Możemy.. Po prostu.. Ja.. -dyszał cicho, wspierając ciężar swojego ciała na ramieniu Louisa i mocniej splatając ich palce, gdy jego powieki opadły, pozwalając długim rzęsom swobodnie spocząć na zaróżowionych policzkach i… Tak, Louis nadal nie wierzył, że Harry był jego.-My.. Poznaliśmy się tutaj, pamiętasz?- dodał po chwili, powoli unosząc głowę ku górze, by móc spojrzeć w lazurowe oczy swojego chłopaka i.. Harry również nie potrafił dopuścić do siebie wiadomości, że.. Louis był jego.
Głowa starszego chłopaka podskoczyła delikatnie, gdy rozejrzał się dookoła, upewniając się, że rzeczywiście byli w tym samym miejscu, w którym pamiętnego, zimowego dnia, uratował Stylesa przed trójką swoich współbraci.
Uwielbiał ten dzień z całego serca i właśnie w tamtym momencie, gdy zmęczony oddech Harry’ego uderzał co chwilę w jego szyję, a jego drżące, zmęczone i spocone ciało było tak bardzo blisko iż Louis mógł dokładnie słyszeć każde mocniejsze uderzenie jego serca, które wybijało stały rytm perfekcyjnej melodii, obiecał sobie jedną bardzo ważną rzecz i przysiągł w myślach, iż zrobi wszystko, by tego dotrzymać.
-Harry?
-Tak?
-Wiem, że to wszystko zaczęło się właśnie tutaj, ale nie mogę pozwolić.. Nie jestem w stanie pozwolić na to, by również skończyło się tutaj. Ochronię cię i zrobię wszystko, byś był zdrowy i szczęśliwy, lecz musisz ze mną współpracować, dobrze? To nie może zakończyć się tutaj. Nie tak. Nie w ten sposób- mruczał cicho, cały czas gładząc dłonią policzek młodszego chłopaka, nie wiedząc nawet kiedy dokładnie jego ręka powędrowała ku delikatnej i gładkiej skórze.- Nie pozwolę im nas rozdzielić. Mogą wysłać mnie na drugi koniec wszechświata, lecz ja nadal będę cię kochał. Zawsze- tchnął, pochylając się ku jego wargom i składając na nich delikatny pocałunek, wypełniony wszystkim co czuł w tamtym momencie.
Strach i odwagę.
Miłość i przerażenie.
Waleczność i bojaźń o ich los.
Każdą maluteńką rzecz i wszystkie sprzeczne uczucia, które tworzyły Louisa, ponieważ chciał przekazać to wszystko Harry’emu tym krótkim, lecz wartościowym pocałunkiem, który dzielili, zanim głośny huk nie rozbrzmiał gdzieś na sąsiedniej ulicy, a Louis nie oderwał się od niego szybko, wznawiając szaleńczy bieg.

|PB|

Read More

/ reblog
permalink /
May 12th / 40 notes / via / src
/ reblog
permalink /
Apr 30th / 18 notes / via / src

Rozdział dziewiąty - Protected Blood

niallssweety:

Tytuł: Protected Blood

Nagłówek: 

image

Opis:Ludzie mówią, że w ciemności nie można się zakochać.
Co jeżeli Harry potrafi to zrobić?
Co może się stać, gdy dzięki Louisowi odkryje swoje przeznaczenie?
Czy to że ich miłość będzie nieodpowiednia, zmieni ich uczucia?
Czy Harry będzie w stanie o nią walczyć?
I czy okrutna wiadomość wzmocni jego zapał?
Lub może… Sprawi, że Styles całkowicie się podda? Że nie będzie w stanie zaakceptować prawdziwego siebie?
Czy zdąży uratować swoją miłość?

✖✖✖✖✖✖✖✖✖✖✖✖

Tess:
Hej! Po dłuuugiej przerwie przedstawiam wam rozdział dziewiąty. Przepraszam za jego jakość i tak dalej ale naprawdę po raz pierwszy opisywałam scenę seksu i musicie mi to wybaczyć haha. Okej, nie przedłużam już. Miłego czytania.

W rozdziale występuje scena miłości między dwoma mężczyznami.

✖✖✖✖✖✖✖✖✖✖✖✖

To było jak.. Podróż między dwoma punktami, znajdującymi się w odrębnych światach, wypełnionych podnieceniem i frustracją. Coś jak.. Chęć wtopienia się w drugie ciało, by być bliżej i bliżej, jednocześnie czując, że nigdy nie osiągnie się tego najbardziej satysfakcjonującego i zadowalającego połączenia z drugą osobą. Szalonemu uczuciu, które unosiło się w gorącym powietrzu, towarzyszył mocny wybuch dodatkowej dawki adrenaliny i chęci połączenia gdzieś tam na dole i Harry naprawdę nie mógł powstrzymać głośnego sapnięcia, czując delikatne i zimne dłonie Louisa na swojej rozgrzanej, jakby wypełnionej ogniem, skórze. Jego zaróżowione wargi były rozchylone, błagając cichymi mruknięciami o więcejwięcejwięcej, a dłonie zaplątane były w kasztanowe włosy drugiego chłopaka, gdy jego szorstki i gorący język przejeżdżał raz po raz po stwardniałych sutkach, doprowadzając zielonookiego chłopaka na krawędź wytrzymałości, gdy tak naprawdę nie zrobili jeszcze nic poważnego.
Kolejne sapnięcie wydobyło się gardła młodszego, gdy dłonie Louisa rozpięły guzik jego spodni, zsuwając je szybko z długich nóg i odrzucając na podłogę, gdzie znajdowały się wszystkie części ich garderoby, tym samym pozostawiając ich jedynie w bokserkach.
Gdy powieki Harry’ego zatrzepotały delikatnie, a oczy spotkały spojrzenie Tomlinsona, sunącego dłońmi w górę jego rozgrzanego torsu, przerażanie sprawiło, że wstrzymał oddech, dostrzegając ciemność wypełniającą Louisa. Harry nie miał pojęcia co się dzieje, zanim Lou w błyskawicznym tempie nie zeskoczył z niego, kładąc się obok i ciągnąc go na siebie, mamrocząc coś pod nosem i umiejscawiając dłonie na jego szyi, by przyciągnąć go do pełnego namiętności i pożądania pocałunku.
-Muszę być na dole..- sapnął w spuchnięte wargi Stylesa i wznowił pocałunek, przebiegając jedną dłonią po jego plecach.- W innym przypadku mogę zrobić ci krzywdę. Jestem zbyt silny.
Harry jęknął cicho, gdy biodra Louisa wystrzeliły ku górze, odnajdując jego wrażliwe krocze i dając mu to idealne uczucie, które doprowadzało go na krawędź wytrzymałości trochę dalej i dalej niż poprzednie doznania, lecz Harry nie bał się upadku, ponieważ wiedział, że Louis nie pozwoli mu zginąć, a jedynie sprawi, iż wzleci w przestworza.
Ciche mlaśnięcie przerwało pocałunek, a twarz czytnika wtuliła się w delikatnie rozgrzaną skórę szyi drugiego, jęcząc żałośnie, po części z powodu Louisa, ciągle ocierającego się o niego i po części poprzez zażenowanie, rozgrzewające policzki Harry’ego, gdy jego ciało spięło się mocno, a on za żadne skarby nie potrafił się rozluźnić.
-Co się stało? -sapnął niebieskooki, wstrzymując biodra, które wręcz rwały się do chęci tego idealnego uczucia, którego cały czas było zbyt mało.

Read More

/ reblog
permalink /
Apr 22nd / 43 notes / via / src

Love because of ball- Epilog

imalittlelonelysadbutterfly:

Victoria: Hej, kochani. To już koniec. Wiem, że nie będziecie tęsknić, ale jeśli chcecie przy mnie pozostać to zapraszam na Dead Poets Society.

|LBOB|

Pocałunek był krótki lecz wyrażał uczucia obu chłopaków. Po chwili odsunęli się od siebie. Zayn patrzył niepewnie na Nialla, który zamiast odpowiadać zastanawiał się.

Myślał co oznacza ten pocałunek. Może po prostu mulat się rozpędził, albo go kochał. Blondyn miał szczerą nadzieję na to drugie.

- Prze - przepraszam.. - wyjąkał cicho spuszczając wzrok, a Niall w przypływie odwagi pocałował go jeszcze raz. Tym razem nie było to zwykłe muśnięcie warg.

Niewinny pocałunek stał się agresywny a Irlandczyk popchnął młodszego na łóżko nie przerywając pocałunku. Usiadł okrakiem na jego biodrach, a ten zamruczał cicho.

- My nie możemy - wyszeptał w usta Nialla, lecz zupełnie zaprzeczając swoim słowom objął jego szyję dłońmi.
- Nie obchodzi mnie to - odpowiedział i zaczął błądzić dłońmi po koszulce chłopaka. Marzył aby dotknąć tego co jest pod nią. Tak też zrobił.

Powoli zaczął wsuwać dłonie pod jego koszulkę, masując jego tors i rozkoszując się ciepłem i miękkością skóry młodszego. Przejechał ręką aż do sutków masując i szczypiąc je tym samym otrzymując ciche stęknięcia chłopaka. Przerwał pocałunek, torując sobie drogę aż do szyi i zaczął ją całować. Zjeżdżając dłonią w dół do podbrzusza chłopaka, poczuł pod sobą ruch. Po chwili mógł poczuć rękę na swojej, która go zatrzymywała. Oderwał się od skóry Zayna i spojrzał mu w oczy. Mulat pokręcił głową, patrząc na niego przestraszonym wzrokiem. Niall widząc te oczy szybko się odsunął i wybiegł z pokoju biegnąc do łazienki i zamykając za sobą drzwi na klucz. Usiadł pod drzwiami.

- Kurwa.. - przełknął cicho i zasłonił twarz dłońmi. Co on sobie myślał? To jego brat! Który w dodatku ma dopiero piętnaście lat i nawet nie wie czy jest gejem.

Nie wyszedł stamtąd aż do czasu gdy zawołała go mama.

|LBOB|

Read More

/ reblog
permalink /
Apr 14th / 18 notes / via / src
Louis okropnie dużo ćwiczy ponieważ wszędzie jest wyzywany od grubasów, lecz ma tylko lekki brzuszek. Nie ma czasu, źle śpi i w ogóle. Harry jako jego przyjaciel próbuje go pocieszać, a kończy się na tym, że Louis wyznaje Harry'emu miłość i że robi to dla niego i całują się po raz pierwszyx

nssty:

TESS POWRACA DO KRAINY ŻYWYCH, YAY!

Hej, skarby! Chciałabym bardzo, bardzo, bardzo, bardzo podziękować wszystkim osobom, które były przy mnie przez cały ten czas i pomogły mi trochę uporządkować.. To co działo się w moim życiu, wszystkimi cennymi radami i miłymi słowami. Wracam do was z promptem, a najprawdopodobniej koło środy pojawi się nowy rozdział Protected Blood, więc mam nadzieję, że ponownie zacznę pisać rozdziały na bieżąco :)

Okej, nie przedłużam dalej! Mam nadzieję, że Wiktorii spodoba się prompt i nie zabije mnie za to, że chyba troszeczkę zmieniłam to jak miał wyglądać, ale końcówka wyszła chyba naprawdę dobra, więc miłego czytania!


|Prompt 1|

Paring: Larry Stylinson

Ilość stron: 9

Ilość słów: 3 699

***

Louis Tomlinson nigdy nie wierzył, że kiedykolwiek znajdzie miłość. Nie potrafił dopuścić do siebie myśli, że kiedyś ktoś może wtargnąć nagle do jego życia i wywrócić je do góry nogami, jednocześnie wyrywając jego ciepłe, szybko bijące serce z klatki piersiowej i zabierając je dla siebie już na zawsze.
Od zawsze wydawało mu się, że nie odbiegał niczym od reszty ludzi. Lecz jego znajomi mieli inne zdanie.
Jego odmienność nie ujawniła się w okresie dzieciństwa. Był wtedy małym, radosnym chłopczykiem, takim, jak wszyscy inni kilkuletni chłopcy na całym świecie.
Potem, gdy chodził do szkoły podstawowej, był jednym z najbardziej lubianych dzieci w klasie. Lubił się wygłupiać i robić śmieszne żarty nauczycielom takie, jak na przykład ten, gdy podłożył pierdzącą poduszkę na krzesło pana Adamsa w trzeciej klasie.
Jego życie toczyło się swoim powolnym i idealnym tempem. Louis nigdy nie złamał nogi czy ręki, nigdy nie wdał się w bójkę, zawsze uwielbiał grać w piłkę nożną z kolegami na pobliskim boisku i był wzorowym uczniem.
Lecz gdy nadszedł czas na pójście do liceum, jego idealne życie, układane przez tak wiele lat legło w gruzach już pierwszego dnia.
Było słonecznie jak na początek września, więc mama siłą zmusiła go na ubranie dżinsowych szortów, które sięgały do kolan chłopaka, nie słuchając żadnego z jego protestów, ponieważ “W tych czarnych spodniach się ugotujesz, Louis!” wypowiedziane tym okropnie matczynym tonem, nie pozwalało mu wykrzesać z siebie żadnego słowa.
I może te cholerne szorty były powodem jego prześladowań?
Głupie dżinsowe szorty, zniszczyły jego życie, ponieważ pech sprawił, że już pierwszego dnia, wpadł na Michaela, wysokiego, dobrze zbudowanego bruneta, kapitana drużyny futbolowej, wywracając go na ziemie i niefortunnie potykając się o jego nogę, by następnie przez to jak był ubrany, zostać zwyzywanym od pedałów na oczach wszystkich osób, które w tamtym momencie stały na ogromnym holu.
Cóż.. Nie jedynie przez to jak był ubrany, lecz również za grzywkę, którą Louis zwykł zaczesywać na bok, okulary, które według starszego chłopaka były cholernie gejowskie i sam sposób bycia, ponieważ, mimo tego, że Michael widział go po raz pierwszy w całym swoim życiu, nie zawahał się skomentować tego jak Louis chodził, czy poprawiał swoje włosy.
I.. Tak naprawdę Tomlinson dopiero w tamtej chwili zorientował się, że nigdy nie zastanawiał się nad tematem swojej seksualności, ponieważ.. Nigdy w nikim się nie zakochał i nie widział czy interesuje go konkretna płeć, lecz gdy po tym zdarzeniu, przyłapywał się na obserwowaniu kilku kolegów z jego klasy, odpowiedź powoli sama wsunęła się do jego umysłu i już wiedział.
Wiedział, że jego orientacja sprawia iż jest inny niż reszta.

***

Read More

/ reblog
permalink /
Apr 13th / 131 notes / via / src
/ reblog
permalink /
Apr 06th / 18 notes / via / src

Love Because Of Ball - Rozdział Piąty

imalittlelonelysadbutterfly:

Victoria: Hej skarby. Tak wiem miałam wziąć się za prompty, ale nie wiem jak to zrobić. Mam juz początek każdego z nich. Rozdział jest najdłuższym jaki napisałam tak więc brawo dla mnie. Bardzo prosze o komentarze lub notki, bo to naprawdę motywuje. Miłego czytania. c:

|LBOB|

Niall nie wierzył własnym oczom.. Szybko cofnął się, nie chcąc by chłopak go zobaczył. Oparł się o ścianę i zamknął oczy.. Osoba.. Osoba, którą blondyn pokochał przez te liściki.. Boże.. To był Zayn. Jak to możliwe? Jak on to wszystko robił? Skąd wiedział kiedy ma treningi, albo która szafka jest jego? Niall zerknął przez futrynę, by sprawdzić, czy chłopak skończył wciskać liścik przez niewielki otwór w szarych drzwiczkach jego szafki. Blondyn wziął głęboki wdech i ruszył w jego stronę.
Postanowił mu nic nie mówić. Podroczy się z nim trochę, aż w końcu Zayn sam się domyśli. Nie jest głupi. Podszedł do szafki i uśmiechnął się do młodszego. Otworzył ją i uśmiechnął się szerzej widząc nową karteczkę. Kątem oka zauważył jak Zayn rozweselił się widząc reakcję chłopaka. Nie czytając go schował kartkę do kieszeni i założył na siebie kurtkę oraz wziął słuchawki, chowając je do torby.
- Może pójdziemy na pizze? - zapytał z uśmiechem Zayn.
- Jasne, ale stawiasz młody, bo ja jestem bez kasy- zaśmiał się i na potwierdzenie poklepał swoje kieszenie.
- Ale bierzemy jedną wielką NA PÓŁ - podkreślił dwa ostatnie słowa, wiedząc, że chłopak je zawsze więcej.
- Okej, okej. Postaram się, młody.
- I nie mów na mnie młody. To tylko rok różnicy - jęknął żałośnie.
Niall zaśmiał się i popchnął delikatnie Zayna w stronę wyjścia. Ten przerzucając sobie swoją torbę przez ramie wyszedł na zewnątrz.

|LBOB|

Read More

/ reblog
permalink /
Apr 02nd / 17 notes / via / src

Rozdział Ósmy - Protected Blood

niallssweety:

Tytuł: Protected Blood

Nagłówek: 

image

Autorka@niallerek

Bohaterowie główni: Harry Styles & Louis Tomlinson

Paring: Larry Stylinson (Louis + Harry)

Opis:Ludzie mówią, że w ciemności nie można się zakochać.
Co jeżeli Harry potrafi to zrobić?
Co może się stać, gdy dzięki Louisowi odkryje swoje przeznaczenie?
Czy to że ich miłość będzie nieodpowiednia, zmieni ich uczucia?
Czy Harry będzie w stanie o nią walczyć?
I czy okrutna wiadomość wzmocni jego zapał?
Lub może… Sprawi, że Styles całkowicie się podda? Że nie będzie w stanie zaakceptować prawdziwego siebie?
Czy zdąży uratować swoją miłość?

✖✖✖✖✖✖✖✖✖✖✖✖

Tess: Na wstępie chciałabym przeprosić za beznadziejność tego rozdziału, ponieważ w ciągu ostatnich kilku dni czuje się jak beznadziejne i nic nie warte gówno. Cały czas ktoś na mnie krzyczy i mnie wyzywa i mam cholernie dość tego wszystkiego, uwierzcie mi. (Jeżeli znajdzie się wśród was taka osoba, która chciałaby poprawić mi humor komentarzem do rozdziału lub po prostu napisać mi coś pocieszającego to byłabym wdzięczna, bo boję się, że to wszystko może powędrować w złym kierunku..)

Okej, nie będę dłużej marudzić. Zapraszam na beznadziejną ósemkę. 

Jeżeli ktoś z was nie czytał jeszcze ”Pianisty” to zapraszam tutaj.

✖✖✖✖✖✖✖✖✖✖✖✖

Harry naprawdę nie chciał zrobić Louisowi na złość, łamiąc jego kolejną prośbę.

Harry po prostu był tak bardzo podekscytowany kolejną randką ze swoim chłopakiem, że przeoczył to, iż Louis przestrzegał go by nigdy nie wchodził do kawiarni, która znajdowała się po drugiej stronie ulicy, na przeciw jego osiedla.
Harry zwyczajnie zapomniał o tym, gdy mocny zapach kawy, uderzył w jego nozdrza, odciągając na moment uwagę chłopaka, który zatrzymał się i bez zastanowienia podszedł do szklanych drzwi, popychając je delikatnie, by móc poczuć więcej tego idealnego zapachu.
Nie poczuł nawet, iż to zasadzka.
Dopiero gdy kilkanaście minut później usiadł na ławce w parku i po długim całusie, którym przywitał swojego chłopaka, podał mu kubek z dużym nadrukiem ”Angel’s café”, po minie Louisa zorientował się, że zrobił coś nie tak.
-B-byłeś w Angel’s? -oczy Tomlinsona otworzyły się niebezpiecznie szeroko, wbijając zniecierpliwione spojrzenie w twarz drugiego chłopca, jakby starały się wyczytać wszystko z jego umysłu, zanim tamten będzie w stanie ułożyć poprawne zdanie.
Jego wzrok ponownie opadł na kubek, a głos ugrzązł w gardle, niebezpiecznie drapiąc jego wnętrze, jakby za wszelką cenę próbował się wydostać i jedynie nieposłuszny Harry nie chciał mu na to pozwolić.
Kiwnął z przerażeniem głową i zakrył brązowy napis swoim palcem, mając maluteńką nadzieję, że gdy po chwili go zabierze, literki znikną i wszystko będzie okej.
Jednak tak się nie stało.
Żaden z nich nie miał pojęcia, w którym momencie zostali otoczeni. Po prostu siedzieli na ławce a Harry obejmował ramieniem drżące ciało Louisa, starając się w jakikolwiek sposób go uspokoić i przekonać, iż wszystko będzie w porządku, ponieważ w kawiarni obsługiwał go niebieskooki chłopak, a nie dziewczyna, o której Tomlinson mu opowiedział, a chwilę później kilka par rąk pochwyciło ramiona Harry’ego i otoczyło jego talię, odrywając go w brutalny sposób od przerażonego Louisa.
-Zostawcie go!- ton głosu niebieskookiego chłopaka zawahał się między prośbą a rozkazem, a jego ciało poderwało się z ławki rzucając się pędem w stronę, w którą Harry był ciągnięty.
Młodszy chłopak z przerażeniem obserwował to jak szybko oddala się od Louisa, szarpiąc się na boki i starając się uwolnić, jednak z każdą kolejną próbą wszystkie uściski zawężały się jeszcze bardziej, jakby jego oprawcy, których nawet nie potrafił dostrzec, chcieli zatamować dopływ krwi do jego kończyn, jednocześnie starając się wymusić tym posłuszeństwo zielonookiego.
Obraz coraz bardziej rozmazywał się przed jego oczami, a adrenalina spowodowana strachem rozsadzała jego naczynia krwionośne, jak niewielkie bomby, ukryte pod mlecznobiałą skórą.
A ”Harry!” było ostatnim co usłyszał, zanim stracił przytomność.
I mógł przysiąc, że unosi się w górę.

|PB|

Read More

/ reblog
permalink /
Mar 28th / 45 notes / via / src