CREDIT
larry stylinson
sdjgshdhasjdka sd hasdasdasdasfdfd

Love because of ball- Epilog

imalittlelonelysadbutterfly:

Victoria: Hej, kochani. To już koniec. Wiem, że nie będziecie tęsknić, ale jeśli chcecie przy mnie pozostać to zapraszam na Dead Poets Society.

|LBOB|

Pocałunek był krótki lecz wyrażał uczucia obu chłopaków. Po chwili odsunęli się od siebie. Zayn patrzył niepewnie na Nialla, który zamiast odpowiadać zastanawiał się.

Myślał co oznacza ten pocałunek. Może po prostu mulat się rozpędził, albo go kochał. Blondyn miał szczerą nadzieję na to drugie.

- Prze - przepraszam.. - wyjąkał cicho spuszczając wzrok, a Niall w przypływie odwagi pocałował go jeszcze raz. Tym razem nie było to zwykłe muśnięcie warg.

Niewinny pocałunek stał się agresywny a Irlandczyk popchnął młodszego na łóżko nie przerywając pocałunku. Usiadł okrakiem na jego biodrach, a ten zamruczał cicho.

- My nie możemy - wyszeptał w usta Nialla, lecz zupełnie zaprzeczając swoim słowom objął jego szyję dłońmi.
- Nie obchodzi mnie to - odpowiedział i zaczął błądzić dłońmi po koszulce chłopaka. Marzył aby dotknąć tego co jest pod nią. Tak też zrobił.

Powoli zaczął wsuwać dłonie pod jego koszulkę, masując jego tors i rozkoszując się ciepłem i miękkością skóry młodszego. Przejechał ręką aż do sutków masując i szczypiąc je tym samym otrzymując ciche stęknięcia chłopaka. Przerwał pocałunek, torując sobie drogę aż do szyi i zaczął ją całować. Zjeżdżając dłonią w dół do podbrzusza chłopaka, poczuł pod sobą ruch. Po chwili mógł poczuć rękę na swojej, która go zatrzymywała. Oderwał się od skóry Zayna i spojrzał mu w oczy. Mulat pokręcił głową, patrząc na niego przestraszonym wzrokiem. Niall widząc te oczy szybko się odsunął i wybiegł z pokoju biegnąc do łazienki i zamykając za sobą drzwi na klucz. Usiadł pod drzwiami.

- Kurwa.. - przełknął cicho i zasłonił twarz dłońmi. Co on sobie myślał? To jego brat! Który w dodatku ma dopiero piętnaście lat i nawet nie wie czy jest gejem.

Nie wyszedł stamtąd aż do czasu gdy zawołała go mama.

|LBOB|

Read More

/ reblog
permalink /
Apr 14th / 5 notes / via / src
Louis okropnie dużo ćwiczy ponieważ wszędzie jest wyzywany od grubasów, lecz ma tylko lekki brzuszek. Nie ma czasu, źle śpi i w ogóle. Harry jako jego przyjaciel próbuje go pocieszać, a kończy się na tym, że Louis wyznaje Harry'emu miłość i że robi to dla niego i całują się po raz pierwszyx

niallssweety:

TESS POWRACA DO KRAINY ŻYWYCH, YAY!

Hej, skarby! Chciałabym bardzo, bardzo, bardzo, bardzo podziękować wszystkim osobom, które były przy mnie przez cały ten czas i pomogły mi trochę uporządkować.. To co działo się w moim życiu, wszystkimi cennymi radami i miłymi słowami. Wracam do was z promptem, a najprawdopodobniej koło środy pojawi się nowy rozdział Protected Blood, więc mam nadzieję, że ponownie zacznę pisać rozdziały na bieżąco :)

Okej, nie przedłużam dalej! Mam nadzieję, że Wiktorii spodoba się prompt i nie zabije mnie za to, że chyba troszeczkę zmieniłam to jak miał wyglądać, ale końcówka wyszła chyba naprawdę dobra, więc miłego czytania!


|Prompt 1|

Paring: Larry Stylinson

Ilość stron: 9

Ilość słów: 3 699

***

Louis Tomlinson nigdy nie wierzył, że kiedykolwiek znajdzie miłość. Nie potrafił dopuścić do siebie myśli, że kiedyś ktoś może wtargnąć nagle do jego życia i wywrócić je do góry nogami, jednocześnie wyrywając jego ciepłe, szybko bijące serce z klatki piersiowej i zabierając je dla siebie już na zawsze.
Od zawsze wydawało mu się, że nie odbiegał niczym od reszty ludzi. Lecz jego znajomi mieli inne zdanie.
Jego odmienność nie ujawniła się w okresie dzieciństwa. Był wtedy małym, radosnym chłopczykiem, takim, jak wszyscy inni kilkuletni chłopcy na całym świecie.
Potem, gdy chodził do szkoły podstawowej, był jednym z najbardziej lubianych dzieci w klasie. Lubił się wygłupiać i robić śmieszne żarty nauczycielom takie, jak na przykład ten, gdy podłożył pierdzącą poduszkę na krzesło pana Adamsa w trzeciej klasie.
Jego życie toczyło się swoim powolnym i idealnym tempem. Louis nigdy nie złamał nogi czy ręki, nigdy nie wdał się w bójkę, zawsze uwielbiał grać w piłkę nożną z kolegami na pobliskim boisku i był wzorowym uczniem.
Lecz gdy nadszedł czas na pójście do liceum, jego idealne życie, układane przez tak wiele lat legło w gruzach już pierwszego dnia.
Było słonecznie jak na początek września, więc mama siłą zmusiła go na ubranie dżinsowych szortów, które sięgały do kolan chłopaka, nie słuchając żadnego z jego protestów, ponieważ “W tych czarnych spodniach się ugotujesz, Louis!” wypowiedziane tym okropnie matczynym tonem, nie pozwalało mu wykrzesać z siebie żadnego słowa.
I może te cholerne szorty były powodem jego prześladowań?
Głupie dżinsowe szorty, zniszczyły jego życie, ponieważ pech sprawił, że już pierwszego dnia, wpadł na Michaela, wysokiego, dobrze zbudowanego bruneta, kapitana drużyny futbolowej, wywracając go na ziemie i niefortunnie potykając się o jego nogę, by następnie przez to jak był ubrany, zostać zwyzywanym od pedałów na oczach wszystkich osób, które w tamtym momencie stały na ogromnym holu.
Cóż.. Nie jedynie przez to jak był ubrany, lecz również za grzywkę, którą Louis zwykł zaczesywać na bok, okulary, które według starszego chłopaka były cholernie gejowskie i sam sposób bycia, ponieważ, mimo tego, że Michael widział go po raz pierwszy w całym swoim życiu, nie zawahał się skomentować tego jak Louis chodził, czy poprawiał swoje włosy.
I.. Tak naprawdę Tomlinson dopiero w tamtej chwili zorientował się, że nigdy nie zastanawiał się nad tematem swojej seksualności, ponieważ.. Nigdy w nikim się nie zakochał i nie widział czy interesuje go konkretna płeć, lecz gdy po tym zdarzeniu, przyłapywał się na obserwowaniu kilku kolegów z jego klasy, odpowiedź powoli sama wsunęła się do jego umysłu i już wiedział.
Wiedział, że jego orientacja sprawia iż jest inny niż reszta.

***

Read More

/ reblog
permalink /
Apr 13th / 96 notes / via / src
/ reblog
permalink /
Apr 06th / 18 notes / via / src

Love Because Of Ball - Rozdział Piąty

imalittlelonelysadbutterfly:

Victoria: Hej skarby. Tak wiem miałam wziąć się za prompty, ale nie wiem jak to zrobić. Mam juz początek każdego z nich. Rozdział jest najdłuższym jaki napisałam tak więc brawo dla mnie. Bardzo prosze o komentarze lub notki, bo to naprawdę motywuje. Miłego czytania. c:

|LBOB|

Niall nie wierzył własnym oczom.. Szybko cofnął się, nie chcąc by chłopak go zobaczył. Oparł się o ścianę i zamknął oczy.. Osoba.. Osoba, którą blondyn pokochał przez te liściki.. Boże.. To był Zayn. Jak to możliwe? Jak on to wszystko robił? Skąd wiedział kiedy ma treningi, albo która szafka jest jego? Niall zerknął przez futrynę, by sprawdzić, czy chłopak skończył wciskać liścik przez niewielki otwór w szarych drzwiczkach jego szafki. Blondyn wziął głęboki wdech i ruszył w jego stronę.
Postanowił mu nic nie mówić. Podroczy się z nim trochę, aż w końcu Zayn sam się domyśli. Nie jest głupi. Podszedł do szafki i uśmiechnął się do młodszego. Otworzył ją i uśmiechnął się szerzej widząc nową karteczkę. Kątem oka zauważył jak Zayn rozweselił się widząc reakcję chłopaka. Nie czytając go schował kartkę do kieszeni i założył na siebie kurtkę oraz wziął słuchawki, chowając je do torby.
- Może pójdziemy na pizze? - zapytał z uśmiechem Zayn.
- Jasne, ale stawiasz młody, bo ja jestem bez kasy- zaśmiał się i na potwierdzenie poklepał swoje kieszenie.
- Ale bierzemy jedną wielką NA PÓŁ - podkreślił dwa ostatnie słowa, wiedząc, że chłopak je zawsze więcej.
- Okej, okej. Postaram się, młody.
- I nie mów na mnie młody. To tylko rok różnicy - jęknął żałośnie.
Niall zaśmiał się i popchnął delikatnie Zayna w stronę wyjścia. Ten przerzucając sobie swoją torbę przez ramie wyszedł na zewnątrz.

|LBOB|

Read More

/ reblog
permalink /
Apr 02nd / 12 notes / via / src

Rozdział Ósmy - Protected Blood

niallssweety:

Tytuł: Protected Blood

Nagłówek: 

image

Autorka@niallerek

Bohaterowie główni: Harry Styles & Louis Tomlinson

Paring: Larry Stylinson (Louis + Harry)

Opis:Ludzie mówią, że w ciemności nie można się zakochać.
Co jeżeli Harry potrafi to zrobić?
Co może się stać, gdy dzięki Louisowi odkryje swoje przeznaczenie?
Czy to że ich miłość będzie nieodpowiednia, zmieni ich uczucia?
Czy Harry będzie w stanie o nią walczyć?
I czy okrutna wiadomość wzmocni jego zapał?
Lub może… Sprawi, że Styles całkowicie się podda? Że nie będzie w stanie zaakceptować prawdziwego siebie?
Czy zdąży uratować swoją miłość?

✖✖✖✖✖✖✖✖✖✖✖✖

Tess: Na wstępie chciałabym przeprosić za beznadziejność tego rozdziału, ponieważ w ciągu ostatnich kilku dni czuje się jak beznadziejne i nic nie warte gówno. Cały czas ktoś na mnie krzyczy i mnie wyzywa i mam cholernie dość tego wszystkiego, uwierzcie mi. (Jeżeli znajdzie się wśród was taka osoba, która chciałaby poprawić mi humor komentarzem do rozdziału lub po prostu napisać mi coś pocieszającego to byłabym wdzięczna, bo boję się, że to wszystko może powędrować w złym kierunku..)

Okej, nie będę dłużej marudzić. Zapraszam na beznadziejną ósemkę. 

Jeżeli ktoś z was nie czytał jeszcze ”Pianisty” to zapraszam tutaj.

✖✖✖✖✖✖✖✖✖✖✖✖

Harry naprawdę nie chciał zrobić Louisowi na złość, łamiąc jego kolejną prośbę.

Harry po prostu był tak bardzo podekscytowany kolejną randką ze swoim chłopakiem, że przeoczył to, iż Louis przestrzegał go by nigdy nie wchodził do kawiarni, która znajdowała się po drugiej stronie ulicy, na przeciw jego osiedla.
Harry zwyczajnie zapomniał o tym, gdy mocny zapach kawy, uderzył w jego nozdrza, odciągając na moment uwagę chłopaka, który zatrzymał się i bez zastanowienia podszedł do szklanych drzwi, popychając je delikatnie, by móc poczuć więcej tego idealnego zapachu.
Nie poczuł nawet, iż to zasadzka.
Dopiero gdy kilkanaście minut później usiadł na ławce w parku i po długim całusie, którym przywitał swojego chłopaka, podał mu kubek z dużym nadrukiem ”Angel’s café”, po minie Louisa zorientował się, że zrobił coś nie tak.
-B-byłeś w Angel’s? -oczy Tomlinsona otworzyły się niebezpiecznie szeroko, wbijając zniecierpliwione spojrzenie w twarz drugiego chłopca, jakby starały się wyczytać wszystko z jego umysłu, zanim tamten będzie w stanie ułożyć poprawne zdanie.
Jego wzrok ponownie opadł na kubek, a głos ugrzązł w gardle, niebezpiecznie drapiąc jego wnętrze, jakby za wszelką cenę próbował się wydostać i jedynie nieposłuszny Harry nie chciał mu na to pozwolić.
Kiwnął z przerażeniem głową i zakrył brązowy napis swoim palcem, mając maluteńką nadzieję, że gdy po chwili go zabierze, literki znikną i wszystko będzie okej.
Jednak tak się nie stało.
Żaden z nich nie miał pojęcia, w którym momencie zostali otoczeni. Po prostu siedzieli na ławce a Harry obejmował ramieniem drżące ciało Louisa, starając się w jakikolwiek sposób go uspokoić i przekonać, iż wszystko będzie w porządku, ponieważ w kawiarni obsługiwał go niebieskooki chłopak, a nie dziewczyna, o której Tomlinson mu opowiedział, a chwilę później kilka par rąk pochwyciło ramiona Harry’ego i otoczyło jego talię, odrywając go w brutalny sposób od przerażonego Louisa.
-Zostawcie go!- ton głosu niebieskookiego chłopaka zawahał się między prośbą a rozkazem, a jego ciało poderwało się z ławki rzucając się pędem w stronę, w którą Harry był ciągnięty.
Młodszy chłopak z przerażeniem obserwował to jak szybko oddala się od Louisa, szarpiąc się na boki i starając się uwolnić, jednak z każdą kolejną próbą wszystkie uściski zawężały się jeszcze bardziej, jakby jego oprawcy, których nawet nie potrafił dostrzec, chcieli zatamować dopływ krwi do jego kończyn, jednocześnie starając się wymusić tym posłuszeństwo zielonookiego.
Obraz coraz bardziej rozmazywał się przed jego oczami, a adrenalina spowodowana strachem rozsadzała jego naczynia krwionośne, jak niewielkie bomby, ukryte pod mlecznobiałą skórą.
A ”Harry!” było ostatnim co usłyszał, zanim stracił przytomność.
I mógł przysiąc, że unosi się w górę.

|PB|

Read More

/ reblog
permalink /
Mar 28th / 41 notes / via / src
/ reblog
permalink /
Mar 24th / 0 notes

Pianista - One Shot by Tess

niallssweety:


Tytuł:
Pianista

Opis:
Wziął udział ryzykując wszystko i przegrał.
Lecz co się stanie, gdy na jego drodze pojawi się ktoś, kto pomoże mu wystartować ponownie?

Nagłówek: image

Autorka: Tess (@niallerek)

Główni bohaterowie: Louis Tomlinson, Harry Styles

Paring: Larry Stylinson (Louis + Harry)

Ostrzeżenie: Wulgaryzmy i trochę przemocy.

Dedykacja: Dla Mojej kochanej Wiktorii, która jest moim słoneczkiem, powodem do życia i najlepszą przyjaciółką. Kocham cię całym sercem, tygrysku. A ten Shot jest dla Ciebie. Wiem, że nie jest dobrej jakości i tak dalej ale mam maluteńką nadzieje, że ci się spodoba.

Ilość słów: +5k

Ten shot jest dla mnie bardzo osobisty.

(nie poprawiałam tego więc może być tu masa błędów, ale zaraz przeczytam to jeszcze raz i poprawię wszystko xx)

 ✖✖✖✖✖✖✖✖✖✖✖✖

Louis bał się krzyku.
Nie… Tak naprawdę nawet najmniejsze podniesienie głosu przerażało niebieskookiego chłopaka tak bardzo, że natychmiast pragnął zniknąć. Pragnął uciec i już nigdy nie wracać.
Bo po co miałby powrócić do kogoś kto na niego krzyczał?
Po co miałby to robić, gdy przez tą osobę jego imię rozbrzmiewało w jego własnych uszach jak komenda wojskowa, wydawana przez najwyżej postawionych pułkowników?
To nie tak, że miał agresywnego chłopaka, który bił go do nieprzytomności czy poniżał w towarzystwie innych.
Bo tak naprawdę Lou przez swoją fobię nigdy z nikim się nie związał.
Dlaczego ktoś miałby go chcieć? Dlaczego ktokolwiek spośród ludzi na całym świecie mógłby pokochać tak dziwnego i zakompleksionego… Kogoś? Ponieważ Louis nie wiedział kim jest, a nawet kim był do tej pory.
W rzeczywistości był on młodym, pełnym życia i dobrego humoru, dziewiętnastoletnim mężczyzną. Lubił pomagać sąsiadom i młodszym siostrom. Kochał przyrodę i każdą malutką rzecz która wprowadzała na jego twarz szeroki uśmiech. Ale przede wszystkim był utalentowany. Szkoda tylko, że tego nie zauważał.
Lub… Gdy patrzy na to wszystko teraz, z perspektywy czasu, wydaje mu się, że jego niewiara i niska samoocena tak naprawdę mu pomogły.
Pomogły zagubionemu Louisowi znaleźć przyjaźń i.. Miłość.
Gdy pierwszy raz w wieku siedmiu, może ośmiu lat chciał uciec od problemów, ulotka, którą otrzymał na środku zaludnionej ulicy od nieznajomej osoby, przyprowadziła go do siwego mężczyzny z mocnym francuskim akcentem i śmiesznymi, kręconymi po bokach, wąsami.

Read More

/ reblog
permalink /
Mar 21st / 158 notes / via / src

Rozdział Szósty - Protected Blood

niallssweety:

Tess: Hejka!
Przepraszam, że rozdział pojawia się tak późno, ale osoby, które czytały notkę, wiedziały o tym, że nie pojawi się w terminie.
Mam teraz problemy z dostępem do laptopa, tak jak już pisałam, więc rozdziały mogą pojawiać się z jednodniowym/dwudniowym poślizgiem, ale sądzę, że skoro teraz mam ograniczony czas, to bardziej skupię się na pisaniu i będę zaczynać rozdział już na następny dzień po dodaniu poprzedniego.
MIEJMY NADZIEJĘ, ŻE LEŃ UKRYTY W MOIM WNĘTRZU SOBIE PÓJDZIE, HAHA.
Po za tym.. Cóż, rozdział mi się podoba i ma ponad 2,1k słów! *brawa*
I BARDZO BARDZO DZIĘKUJE ZA 27K WYŚWIETLEŃ TUMBLRA I TO, ŻE CODZIENNIE WCHODZI TUTAJ ŚREDNIO OD 20-30 OSÓB (ZDARZA SIĘ WIĘCEJ) ! TO TAKIE JSHSAKJSH KOCHANE, NO :c
Kocham was bardzo mocno. ❤
Okej, nie przedłużam! Miłego czytania!

✖✖✖✖✖✖✖✖✖✖✖✖

Śnieżnobiała mgła zalegała nad miastem, otaczając wszystkie budynki jak macki ogromnej ośmiornicy, chcącej zgarnąć do siebie wszystko co znajduje się w zasięgu jej wzroku, gdy czarny samochód sunął po gładkiej powierzchni asfaltu zmierzając ku dzielnicy, która znajdowała się kilka przecznic od centrum.
Kierowca delikatnie dociskał udem zeszyt, który umieścił między swoją nogą a gładką, skórzana tapicerką siedzenia, bojąc się, że gdy podczas jazdy nie będzie blisko niego coś może się z nim stać i wszystkie niezbędne zapiski znikną, tak szybko jak się pojawiły, zostawiając ich z ogromną pustką i niewiedzą.
Samochód wjechał na wolne miejsce na parkingu przed osiedlem, a niebieskooki chłopak westchnął cichutko, wydobywając notatnik i przejeżdżając palcami po delikatnej, jasnobrązowej oprawie.
Na jego ustach od razu zamajaczył niewielki uśmiech, a wspomnienia  same zaczęły napełniać jego umysł, sprawiając że przymknął delikatnie powieki, wspominając swoje dzieciństwo, które mimo biegu lat nie zamazało się ani trochę w jego pamięci.
Wciąż pamiętał dokładnie zapachy wypieków jego babci i popołudnia spędzone z dziadkiem w ogromnym ogrodzie, który znajdował się za ich domem na wsi.
Lubił raz na jakiś czas przyjeżdżać tam i po prostu zaszyć się w ogrodzie by spędzić w nim cały dzień, leniwie wylegując się na zielonej trawie, lub przekładając różne rzeczy w niewielkiej szopie, która znajdowała się w rogu działki.
Ostatnio nie miał na to czasu, przede wszystkim ze względu na Harry’ego ale siedząc w samochodzie w ten ponury poranek obiecał sobie, że prędzej czy później go tam zabierze i pokaże mu dosłownie każdy najmniejszy zakamarek, każde załamanie w podłodze i każde miejsce, które byłoby odpowiednie do zrealizowania porządnej sesji przytulania.
Uśmiechnął się do siebie i powoli wyślizgnął się z auta, ruszając w stronę przejścia dla pieszych, lecz gdy jego spojrzenie przykuła kawiarnia, zawrócił na pięcie i pchnął szklane drzwi, wchodząc do środka co zasygnalizował niewielki złoty dzwonek wiszący nad wejściem.
Podszedł do lady, napawając się zapachem świeżej kawy i uniósł głowę , mrużąc oczy gdy jasne światło bijące z tablicy, na której znajdowało się menu, poraziło jego tęczówki.
-Dzień dobry, w czym mogę służyć?- brązowooka blondynka ubrana w firmowy fartuszek wyłoniła się przed nim jakby znikąd i uśmiechnęła się do niego w ten sztuczny i niemiły sposób.
-Poproszę.. Dwie latte i dwa kawałki tego ciasta na wynos- wskazał palcem na odpowiedni wypiek, nawet nie zaszczycając dziewczyny spojrzeniem po czym wydobył telefon z kieszeni czując jak wibruje kilka razy.

[1] Message
Harry
9:12

Gdzie jesteś?

Read More

/ reblog
permalink /
Mar 10th / 44 notes / via / src
/ reblog
permalink /
Mar 07th / 15 notes / via / src

Pytanie

niallssweety:

Mam do was maluteńkie pytanie:

Czy ktokolwiek byłby zainteresowany, gdybym zaczęła pisać prompty?

Jeżeli znajdzie się taka osoba napiszcie tutaj lub zostawcie serduszko :)

/ reblog
permalink /
Feb 28th / 9 notes / via / src